Nowy obowiązek: bank musi przyznać, że po drugiej stronie jest maszyna
Od 2 sierpnia 2026 roku w Polsce, tak jak w całej Unii Europejskiej, zaczął obowiązywać kolejny etap unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji, czyli AI Act. Dla przeciętnego klienta banku oznacza to jedną, konkretną zmianę: jeśli piszesz na czacie z „doradcą” albo dzwonisz na infolinię i po drugiej stronie odzywa się głos, instytucja finansowa ma obowiązek jasno i od razu poinformować cię, że rozmawiasz z botem, a nie z człowiekiem. Brzmi jak drobiazg, ale w praktyce zmienia sposób, w jaki banki komunikują się z klientami — i, jak się okazuje, sama Polska nie do końca jest gotowa, żeby tych przepisów pilnować.
Co dokładnie się zmieniło 2 sierpnia
Nowe przepisy dotyczą tzw. obowiązków transparentności wobec systemów AI wchodzących w bezpośrednią interakcję z człowiekiem. W praktyce chodzi o chatboty na stronach i w aplikacjach bankowych, voiceboty na infolinii, awatary w wideoczatach oraz wszelkie automatyczne systemy „udające” konsultanta. Od teraz taki system musi ujawnić swoją naturę od pierwszego kontaktu — nie po trzecim pytaniu klienta, nie dopiero gdy zapytasz wprost „czy rozmawiam z botem”. Instytucje, które to zignorują, mogą zapłacić naprawdę dotkliwe kary — w zależności od skali naruszenia nawet do 15, a w skrajnych przypadkach do 35 milionów euro lub odpowiedniego procenta globalnego obrotu firmy.
Deepfake pod lupą
Drugi filar nowych przepisów dotyczy treści generowanych lub modyfikowanych przez sztuczną inteligencję — zdjęć, nagrań głosowych, filmów. Jeśli ktoś profesjonalnie publikuje taki materiał (a bank publikujący reklamę z syntetycznym głosem lektora jak najbardziej się w to wpisuje), musi go oznaczyć w sposób odczytywalny maszynowo i widoczny dla odbiorcy od razu, a nie ukryty gdzieś w metadanych pliku. To ważne w kontekście coraz częstszych prób oszustw wykorzystujących sfabrykowany głos czy wizerunek — nowe prawo nie eliminuje takich prób, ale przynajmniej stawia w Polsce twardą, sankcjonowaną karami granicę między tym, co legalne, a tym, co nie.
Co to oznacza dla twojego portfela i bezpieczeństwa
Dla klienta banku ta zmiana ma dwa praktyczne wymiary. Po pierwsze — więcej pewności podczas codziennych kontaktów z bankiem. Jeśli dzwonisz w sprawie reklamacji albo pytasz o warunki oferty, będziesz wiedział na pewno, czy rozmawiasz z automatem, czy z żywym człowiekiem, co ma znaczenie choćby wtedy, gdy sprawa jest skomplikowana i wolisz od razu poprosić o przekierowanie do konsultanta. Po drugie — nowe przepisy utrudniają (choć nie eliminują całkowicie) podszywanie się pod bank przy użyciu spreparowanego głosu czy wideo, co jest jednym z coraz popularniejszych narzędzi w rękach oszustów.
To także dobry moment, żeby przypomnieć sobie prostą zasadę: żadne nowe prawo nie zastąpi zdrowego rozsądku przy wyborze instytucji, z którą wiążesz swoje pieniądze. Zanim założysz nowe konto osobiste, zamiast klikać w link z niesprawdzonej wiadomości, zajrzyj do niezależnego porównania kont osobistych i sprawdź ofertę u źródła. Podobnie przy większych decyzjach — jeśli rozważasz kredyt gotówkowy albo długoterminowe zobowiązanie w postaci kredytu hipotecznego, korzystaj z oficjalnych kanałów banku i sprawdzonych porównywarek, a nie z komunikatorów czy reklam, których autentyczności nie da się łatwo zweryfikować.
Problem: prawo już obowiązuje, nadzorcy jeszcze nie ma
Tu zaczyna się mniej optymistyczna część tej historii. Choć przepisy formalnie weszły w życie 2 sierpnia, polski organ, który ma je egzekwować — Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI) — w praktyce jeszcze nie działa. Na jej powołanie przewidziano trzy miesiące od wejścia w życie krajowej ustawy o systemach sztucznej inteligencji, co oznacza, że realnie zacznie funkcjonować dopiero jesienią, prawdopodobnie w listopadzie. Do tego czasu obowiązek transparentności formalnie istnieje, ale nie ma w Polsce instytucji, która na bieżąco kontrolowałaby jego przestrzeganie i nakładała kary za naruszenia.
Co mówi na to rynek finansowy
Środowisko finansowe, w tym Związek Przedsiębiorstw Finansowych, już komentuje nowe przepisy, podkreślając, że w skład przyszłej komisji nadzorczej wejdą też przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego — sektor bankowy będzie więc miał swój głos przy egzekwowaniu tych zasad. To dobra wiadomość na przyszłość, ale nie zmienia faktu, że przez najbliższe miesiące odpowiedzialność za czujność w praktyce spoczywa głównie na samych bankach (które są zresztą instytucjami regulowanymi i mają powody, by traktować nowe obowiązki poważnie) oraz na klientach, którzy nie powinni zakładać, że każdy nowy przepis od razu przekłada się na realną kontrolę.
Co powinieneś zrobić już teraz
Nowe przepisy to krok we właściwym kierunku, ale nie powód, by obniżać czujność. Traktuj je jako dodatkowe, a nie jedyne zabezpieczenie. W praktyce oznacza to: nadal loguj się do bankowości wyłącznie przez oficjalną aplikację lub stronę, nie ufaj automatycznie nagraniom głosowym czy wideo, nawet jeśli brzmią przekonująco, i pytaj wprost, gdy nie masz pewności, z kim (lub z czym) rozmawiasz — teraz masz do tego prawo zapisane wprost w przepisach. Jeśli w najbliższych miesiącach planujesz zmianę banku, otwarcie nowego konta oszczędnościowego czy założenie lokaty na przechowywane środki, rób to przez zweryfikowane, niezależne źródła porównania ofert, a nie przez link przesłany w wiadomości od „doradcy”, którego tożsamości nie możesz w żaden sposób zweryfikować.
Podsumowanie: od 2 sierpnia banki w Polsce mają obowiązek mówić wprost, że rozmawiasz z botem, i oznaczać treści tworzone przez AI — pod groźbą wielomilionowych kar. Problem w tym, że krajowy nadzorca, który miałby to egzekwować, ruszy realnie dopiero jesienią. Do tego czasu najlepszym zabezpieczeniem pozostaje twoja własna czujność i korzystanie wyłącznie ze sprawdzonych, oficjalnych kanałów — a przy wyborze samego produktu bankowego warto, jak zawsze, oprzeć decyzję na rzetelnym porównaniu, a nie na pierwszej napotkanej reklamie.