Rada Polityki Pieniężnej na wrześniowym posiedzeniu utrzymała stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75 proc. To decyzja, która dla wielu kredytobiorców brzmi jak rozczarowanie — jeszcze kilka tygodni temu prezes NBP Adam Glapiński sygnalizował, że obniżka o 25 punktów bazowych jest jak najbardziej możliwa, jeśli sytuacja gospodarcza się nie pogorszy. Sytuacja się jednak pogorszyła na tyle, że Rada wolała zaczekać. Poniżej wyjaśniam, co dokładnie się stało i — co ważniejsze — co to oznacza w praktyce dla Twojej raty kredytu i oprocentowania oszczędności.
Co dokładnie zdecydowała Rada
Stopa referencyjna NBP pozostaje na poziomie 3,75 proc., stopa depozytowa na 3,25 proc., a stopa lombardowa na 4,25 proc. To już piąte z rzędu posiedzenie decyzyjne, na którym Rada nie rusza parametrów polityki pieniężnej — ostatnia zmiana miała miejsce w marcu, gdy stopy obniżono o 25 punktów bazowych. Od tamtej pory RPP konsekwentnie utrzymuje status quo, mimo że rynek — i sam prezes NBP w swoich wcześniejszych wypowiedziach — spekulował o możliwym ruchu w dół właśnie teraz, jesienią.
Dlaczego Rada się wstrzymała
Kluczowym powodem jest inflacja, która zamiast wyraźnie hamować, w lipcu przyspieszyła do 3,0 proc. rok do roku, wobec 2,5 proc. miesiąc wcześniej. To odwrócenie trendu, na który członkowie Rady musieli zareagować ostrożnością — obniżka stóp w momencie, gdy inflacja rośnie, wysyłałaby na rynek sygnał, że bank centralny toleruje odchylenie od celu. Do tego dochodzi wysoki deficyt fiskalny planowany na 2026 rok, który sam w sobie działa proinflacyjnie i ogranicza pole manewru dla łagodzenia polityki pieniężnej.
Warto zaznaczyć, że nie chodzi o całkowite zamknięcie tematu obniżek — kilku członków RPP podkreślało w swoich wypowiedziach, że „nie jesteśmy w cyklu" łagodzenia polityki, co ekonomiści odczytują jako sygnał, że kolejne ruchy będą podejmowane pojedynczo, w reakcji na dane, a nie w ramach zaplanowanej serii cięć. Część analityków, w tym zespół ekonomiczny Banku Millennium, w swoim scenariuszu bazowym przesunęła pierwszą kolejną obniżkę dopiero na 2027 rok. Inni, jak ekonomiści ING Banku Śląskiego, wskazują, że wrześniowa obniżka była „niemal przesądzona" jeszcze niedawno, ale na kolejną trzeba będzie poczekać znacznie dłużej niż zakładano latem.
Co to oznacza dla osób spłacających kredyt
Dla osób z kredytem hipotecznym lub gotówkowym opartym na zmiennym oprocentowaniu wiadomość jest w gruncie rzeczy neutralna — raty nie wzrosną, ale też nie spadną w najbliższych miesiącach. WIBOR, na którym wciąż opiera się część umów kredytowych zawartych przed reformą wskaźnikową, pozostanie na obecnym, relatywnie wysokim poziomie co najmniej do końca roku. Jeśli liczyłeś na to, że rata Twojego kredytu zauważalnie spadnie jeszcze w tym roku, warto zweryfikować te oczekiwania — zgodnie z aktualnymi prognozami ekonomistów bankowych stopy NBP mają pozostać bez zmian przynajmniej do grudnia.
To dobry moment, żeby zamiast czekać na łaskawość Rady, samodzielnie sprawdzić, czy nie da się poprawić warunków swojego kredytu — czy to przez renegocjację z obecnym bankiem, czy przez refinansowanie w innej instytucji. Różnice w marżach i prowizjach między bankami bywają większe, niż mogłoby się wydawać, a przy kredycie rozłożonym na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat nawet niewielka różnica w oprocentowaniu przekłada się na realne tysiące złotych. Zanim podejmiesz decyzję, porównaj aktualne oferty kredytów hipotecznych — być może okaże się, że Twój obecny bank dawno przestał być konkurencyjny. To samo dotyczy kredytów gotówkowych — jeśli planujesz pożyczkę na remont, samochód czy konsolidację zobowiązań, warto sprawdzić ranking kredytów gotówkowych zamiast automatycznie iść do banku, w którym masz konto.
Co to oznacza dla oszczędzających
Z drugiej strony barykady sytuacja wygląda korzystniej. Utrzymanie stóp na obecnym poziomie oznacza, że banki nie mają w najbliższym czasie formalnego powodu, żeby obniżać oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych — a to dobra wiadomość dla każdego, kto odkłada pieniądze na tzw. poduszkę bezpieczeństwa albo cel krótkoterminowy. Jeśli od kilku miesięcy odkładałeś decyzję o założeniu lokaty, licząc się z tym, że stopy zaraz spadną i oferty się pogorszą, ten scenariusz — przynajmniej do końca roku — się nie zrealizuje.
To nie znaczy jednak, że można usiąść i nic nie robić. Banki regularnie zmieniają oferty promocyjne, skracają okresy podwyższonego oprocentowania i wprowadzają warunki (np. nowe środki, aktywne konto, limit kwotowy), które łatwo przeoczyć. Zamiast trzymać oszczędności na koncie z zerowym lub symbolicznym oprocentowaniem, zajrzyj do rankingu najlepszych lokat albo, jeśli zależy Ci na płynności i możliwości wypłaty w dowolnym momencie, do zestawienia kont oszczędnościowych. Różnica między przeciętną a najlepszą dostępną ofertą na rynku to często kilkadziesiąt, a przy większych kwotach nawet kilkaset złotych rocznie — bez żadnego dodatkowego ryzyka.
Co dalej ze stopami procentowymi
Kluczowe pytanie brzmi: co teraz? Odpowiedź zależy w dużej mierze od kolejnych odczytów inflacji GUS oraz od tego, jak rozwinie się sytuacja fiskalna. Rada wyraźnie zasygnalizowała, że nie działa według z góry ustalonego harmonogramu cięć — każda kolejna decyzja będzie podejmowana od nowa, na podstawie napływających danych. Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to jedno: warunki kredytowe i depozytowe, które znamy dziś, prawdopodobnie utrzymają się w zbliżonej formie do końca 2026 roku, a być może i dłużej, jeśli inflacja nie zacznie wyraźnie hamować.
Co powinieneś zrobić
Zamiast czekać na decyzje Rady, które i tak trudno przewidzieć z wyprzedzeniem, skup się na tym, na co masz realny wpływ. Jeśli spłacasz kredyt — sprawdź, czy Twoje warunki są nadal konkurencyjne. Jeśli oszczędzasz — upewnij się, że Twoje pieniądze pracują na maksymalnie dostępnym oprocentowaniu, a nie leżą na koncie bez odsetek. Rynek się nie zmienia z dnia na dzień, ale oferty poszczególnych banków owszem — i to właśnie tam, a nie w komunikatach RPP, kryje się realna oszczędność albo strata w Twoim domowym budżecie.